
Elegia dla ostatniego człowieka
Wszyscy pracownicy korporacji czujący dzisiaj irytację, być może niezrozumiałą dla nich samych, w reakcji na kolejne narzędzia jeszcze dokładniej mierzące ich efektywność i czas realizacji poszczególnych zadań, mogliby podać sobie rękę z tkaczami i dziewiarzami, którzy dwieście lat temu buntowali się przeciw automatyzacji. Czynili tak nie tylko ze względu na pozbawianie ich miejsc pracy lub obniżkę wynagrodzeń, ale także z powodu poczucia utraty integralnej wartości i godności wykonywanej pracy oraz konieczności oddania swojego czasu pod bezpośrednią kontrolę pracodawcy i podporządkowania się fabrycznemu zegarowi. Możliwość swobodnego i samodzielnego organizowania sobie czasu pracy i ustalania kolejności wykonywanych zadań tak wówczas, jak i dzisiaj była odbierana jako element dumy, wolności i godności pracownika.