Wszyscy pracownicy korporacji czujący dzisiaj irytację, być może niezrozumiałą dla nich samych, w reakcji na kolejne narzędzia jeszcze dokładniej mierzące ich efektywność i czas realizacji poszczególnych zadań, mogliby podać sobie rękę z tkaczami i dziewiarzami, którzy dwieście lat temu buntowali się przeciw automatyzacji. Czynili tak nie tylko ze względu na pozbawianie ich miejsc pracy lub obniżkę wynagrodzeń, ale także z powodu poczucia utraty integralnej wartości i godności wykonywanej pracy oraz konieczności oddania swojego czasu pod bezpośrednią kontrolę pracodawcy i podporządkowania się fabrycznemu zegarowi. Możliwość swobodnego i samodzielnego organizowania sobie czasu pracy i ustalania kolejności wykonywanych zadań tak wówczas, jak i dzisiaj była odbierana jako element dumy, wolności i godności pracownika.

„Po wyborze płci dziecko operowano, ubierano w sukienkę lub spodnie i dawano do zabawy lalkę lub samochodzik. Działo się to w Stanach Zjednoczonych w latach 60. XX wieku” – Olga Wróbel

☞ wyborcza.pl // „Magazyn Książki”

Maciej Grzenkowicz w rozmowie z Mateuszem Grzeszczukiem ujawnia, jak współcześni poganie łączą dawne symbole z dzisiejszą polityką i czego naprawdę szukają w powrocie do swoich korzeni.

☞ Rzeczpospolita i Podróż Bez Paszportu // Rzecz o geopolityce

„Bohater o tysiącu twarzy Josepha Campbella. Z Tomaszem Stawiszyńskim i Dariuszem Niezgodą rozmawia J. Kukla”

☞ Program Drugi Polskiego Radia // O wszystkim z kulturą

Później rozpowszechniły się kamienne nagrobki. Lepiej jednak dalej wybrać drewniany. Jeśli rodzina pamięta o zmarłym, nie pozwoli, aby drewno zgniło. Jeśli przestaną dbać o nagrobek, będzie jasne, że rodzina nie szanuje zmarłego.

— Jeśli postawisz kamienny nagrobek, będzie na zawsze — stwierdza Uģis. — Uciekasz od odpowiedzialności.
Literatura i filozofia — w tym również to pogranicze literatury i filozofii, do którego zalicza się „Etyka i jej negacje” — są tak przesiąknięte afirmatywnym zakłamaniem, że wielu autorów (i czytelników) nie zdaje sobie nawet sprawy, że ich stanowisko nie jest neutralne. Jak ryby z przytaczanej przez Davida Fostera Wallace’a anegdoty, które nie wiedzą, co to woda, ludzie nie są świadomi, że żyją — być może tak jak rzeczone ryby z konieczności — w starannie podtrzymywanej i bezpardonowo egzekwowanej przez strukturę społeczną ułudzie.
Nie sposób więc było pisać o Davidzie ani przeprowadzać z nim wywiadów, nie mając świadomości, jak burzliwe było jego wewnętrzne życie i jak niepewna była ścieżka, po której kroczył. Mroczne nastroje spadały na niego nagle, jakby znikąd, i całkowicie go pochłaniały. Jego gniew, frustracja i uczucie upokorzenia z powodu tego, co mu uczyniono — złość na własną, dosłowną i metaforyczną impotencję — były dla jego bliskich czymś przerażającym i bolesnym.
Przejście od zbieraczy do rolników, przejście do udomowienia roślin, zwierząt — oraz nas samych — było najgłębszą zmianą jakościową w historii naszego gatunku. Zmieniło wszystko i nadal zmienia. Kontrola wyłoniła się jako definiująca zasada, wewnętrzna logika, która łączy rolnictwo z nanotechnologią, inżynierią genetyczną i totalną inwigilacją. Udomowienie i rolnictwo przynoszą ruinę każdej cywilizacji, w tym naszej własnej, w jej obecnie globalnej wersji.

Tajlandia, niedoceniany gigant. Nowy renesans pogaństwa // Rzeczpospolita i Podróż bez Paszportu // Rzecz o geopolityce

 „Czym różni się rodzimowierstwo słowiańskie od celtyckich rytuałów nad brzegiem oceanu czy tradycjonalizmu rzymskiego? Reporter Maciej Grzenkowicz przemierzył Europę, uczestnicząc w pogańskich obrzędach i rozmawiając z wyznawcami dawnych bogów. W rozmowie z Mateuszem Grzeszczukiem ujawnia, jak współcześni poganie łączą dawne symbole z dzisiejszą polityką i czego naprawdę szukają w powrocie do swoich korzeni”.

Chociaż zgodnie z definicją agresja jest zachowaniem wewnątrzgatunkowym mającym na celu zadanie bólu lub wyrządzenie krzywdy, w społeczeństwie zachodnim od dawna skupiamy się przede wszystkim na agresji fizycznej jako tej „prawdziwej”, a agresję pośrednią na ogół ignorujemy bądź uważamy za nieistotną. Jest to o tyle problematyczne, że celem każdego rodzaju agresji jest wyrządzenie krzywdy i zapewnienie jednemu osobnikowi dominacji nad drugim. Powiedzieć, że agresja pośrednia tak naprawdę nie jest agresją, to jak stwierdzić, że seks oralny w istocie nie jest seksem, mimo że motywowany jest podobnie jak inne formy zachowań seksualnych.
Nasz bezładny współczesny świat, coraz mroczniejszy, nie jest wcale potworny — odsłania zaledwie swoje ponadczasowe oblicze, skrywane dotychczas pod maskami religii i metafizyki. Nigdy w dziejach moralny nadimperatyw niesprowadzania dzieci na świat nie wybrzmiewał z większą mocą.
Na jakiej uczelni można dziś studiować retorykę? W jakich laboratoriach przeprowadza się dziś eksperymenty alchemiczne? Kto dziś poważnie zajmuje się astrologią? Od czasu do czasu pewne dziedziny wiedzy obumierają śmiercią naturalną, gdy się okazuje, że nie są w istocie żadną wiedzą. Postępu nauki nie można zobrazować linią prostą: są to raczej zawroty, skręty i odwroty ze ślepych uliczek.
Zacząłem pracować, zbierać materiały, pisać – minął rok. Napisałem wiele wersji tego scenariusza, aż natrafiłem na "Bohatera o tysiącu twarzy". Dopiero wtedy naprawdę udało mi się skupić. Gdy przeczytałem tę książkę, powiedziałem sobie: „Przecież właśnie to robiłem. To jest to”. Czytałem wcześniej innych autorów (…) ale "Bohater o tysiącu twarzy" był pierwszą książką, która zaczęła porządkować to, co dotąd robiłem intuicyjnie.

Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli // Barbara Gregorczyk i Maciej Grzenkowicz — rozmowa

Współczesne pogaństwo przeżywa renesans na niespotykaną skalę. Ludzie w całej Europie odkrywają przedchrześcijańskie mitologie — słowiańską, germańską, celtycką — i zaczynają w nie wierzyć. To nie jest przypadek. Ludzie, którzy najchętniej sięgają do pogaństwa, są w pilnej potrzebie tożsamości. Szukają czegoś, co mogłoby powiedzieć im najprawdziwszą prawdę o nich samych. Co uzasadniłoby, czemu są Polakami, Włochami czy Ukraińcami. Nawet jeśli to nie będzie do końca zgodne z faktami.

„Agresja kobiet jest zjawiskiem podwójnie stabuizowanym, bo narusza mit o kobiecie — jedynie czułej opiekunce, a także mit o kobiecie — niewinnej ofierze”.

prof. Maria Beisert
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

„Spójrzmy też na wydawnictwa uczelniane: wiele z nich pełni ważną rolę, publikując prace zbyt ezoteryczne, aby mogły przynosić zysk, ale wątpliwe jest, czy którekolwiek z tych prac są w jakimkolwiek stopniu kontrowersyjne lub obrazoburcze w odniesieniu do aktualnych wydarzeń. […] Ponieważ wielkie firmy, zainteresowane masowymi nakładami, dążą do unikania kontrowersji, ostatnim bastionem wolności są małe prywatne wydawnictwa” — Stanisław Andreski
„Koncentracja przemysłu wydawniczego musi pociągać za sobą narastający konformizm twórców, nie tylko dlatego, że ogranicza swobodę działania pisarzy i konkurencję między nimi, ale także dlatego, iż prowadzi do rozszerzenia biurokracji, która jest — jak wiadomo — czynnikiem tłumiącym nieortodoksyjne punkty widzenia. […] Naukowcy, którym zależy na wolności myśli, powinni przeciwdziałać tendencji do opanowywania rynku przez kilku wielkich wydawców, polecając swoim studentom podręczniki wydane przez mniejsze firmy. Innym sposobem byłoby niekupowanie i nierekomendowanie niczego, co jest masowo promowane na rynku wydawniczym” — Stanisław Andreski​​
„W przypadku nauk, w których nie obowiązują żadne ustalone kryteria, równie prawdopodobne jest to, iż negatywnie oceniona książka jest rzeczywiście zła, jak i to, że recenzent jest nie dość kompetentny, aby zrozumieć, o co w niej chodzi, że jest zbyt leniwy, aby uważnie i wnikliwie przeczytać tekst, który ma ocenić, albo też tak mało twórczy, że sam nie potrafi nic napisać i systematycznie wyładowuje frustrację, krytykując dokonania innych — jeśli mu nie chodzi po prostu o ochronę interesów jakiejś kliki, co także się zdarza” — Stanisław Andreski​
„Niestety […] masowy rynek wydawniczy jest — podobnie jak i inne gałęzie przemysłu — jednym z czynników, które wpływają na obniżenie standardów. Ponieważ największe zyski pochodzą zawsze ze sprzedaży bestsellerów, wydawcy z konieczności interesują się najbardziej książkami o przeciętnej wartości. Jaka mogłaby być korzyść z inwestowania dużych pieniędzy w promowanie autora, którego prace są zbyt trudne dla przeciętnego (a nawet nieco powyżej przeciętnego) umysłu? Im większe pieniądze wchodzą w grę, tym silniejsza jest tendencja do sprowadzania jakości publikacji do najmniejszego wspólnego mianownika” — Stanisław Andreski​
Seksizm ma negatywny wpływ nie tylko na kobiety i dziewczęta, lecz również mężczyzn i chłopców. Choć jego przejawy w przypadku tej pierwszej grupy są powszechnie znane, niewielu ludzi przyjmuje do wiadomości lub traktuje poważnie fakt, że mężczyzn dyskryminuje się — często i dość poważnie — ze względu na płeć. Podstawowym celem niniejszej książki jest zwrócenie uwagi na ten „drugi seksizm” i udzielenie odpowiedzi na argumenty osób, które zaprzeczają jego istnieniu.
Czy powoływanie dziecka do życia jest dobre, neutralne czy złe? Czy odpowiedź na to pytanie zależy od kontekstu? Jeśli tak, to w jaki sposób? Są ludzie, którzy udzielają stanowczej i radykalnej odpowiedzi: płodzenie dzieci jest niedopuszczalne moralnie i wszyscy – niezależnie od kontekstu – powinniśmy z tego zrezygnować. Takie poglądy określa się mianem antynatalizmu i to im poświęcona jest ta książka.
Dla większości ludzi nie ulega kwestii, że chrześcijaństwo jest religią sławiącą płodność. Prawdą jest, że przemawia za tym oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego, otwarcie sprzeciwiającego się aborcji, a nawet antykoncepcji. Nie należą też do rzadkości sytuacje, kiedy osoby poniekąd inteligentne i wykształcone w rozmowach na ten temat wyrażają zdziwienie na wieść, że wczesne chrześcijaństwo — z czasów Ewangelii, Nowego Testamentu i pierwszych wieków Kościoła — było w istocie przesiąknięte motywami antynatalistycznymi, czyli sprzeciwem wobec pomnażania gatunku ludzkiego.
Tuż po wydaniu książki „Najlepiej – nie urodzić się” zaczęły do nas docierać pytania od naszych Czytelników i Czytelniczek o formę książki. Niektórzy byli przekonani, że mają do czynienia z produktem wadliwym, a inni – z niedokończonym. Z naszej perspektywy było to bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ jako osoby od lat pracujące z książkami żyliśmy w przekonaniu, że zastosowane przez nas środki będą jak najbardziej zrozumiałe dla wszystkich Odbiorców. Tymczasem miał okazję spotkać się z niestandardowymi rozwiązaniami edytorskimi. I dlatego przygotowaliśmy niniejszy tekst, będący wstępem i zaproszeniem do poznania technik i zabiegów zastosowanych w pierwszym wydaniu książki „Najlepiej – nie urodzić się”. Pozostańcie z nami do samego końca, bo na samym końcu kierujemy do Was – naszych Czytelników i Czytelniczek – specjalną prośbę.