„Antynatalizm”

„Antynatalizm. O niemoralności płodzenia dzieci” to publikacja wyjątkowa na polskim rynku. Jej autor, pisząc przystępnym językiem o rzeczach trudnych i kontrowersyjnych, stawia ważne pytanie: czy my, ludzie, mamy moralne prawo do tego, by się rozmnażać i skazywać nasze dzieci na życie, które często jest bolesne i trudne? Zebrane w pracy argumenty skłaniać nas mogą do udzielenia przeczącej odpowiedzi. I choć z częścią z nich być może trudno będzie nam się zgodzić, książka na długo pozostanie w naszej pamięci.

O książce

„Antynatalizm. O niemoralności płodzenia dzieci” to publikacja wyjątkowa na polskim rynku. Jej autor, pisząc przystępnym językiem o rzeczach trudnych i kontrowersyjnych, stawia ważne pytanie: czy my, ludzie, mamy moralne prawo do tego, by się rozmnażać i skazywać nasze dzieci na życie, które często jest bolesne i trudne? Zebrane w pracy argumenty skłaniać nas mogą do udzielenia przeczącej odpowiedzi. I choć z częścią z nich być może trudno będzie nam się zgodzić, książka na długo pozostanie w naszej pamięci.

Co zawiera książka?

Autor zaczyna od szkicu historycznego, pokazując, że wątpliwości dotyczące sprowadzania świadomych istot na świat towarzyszyły ludzkości od tysiącleci. Osobny rozdział poświęca pesymizmowi, rozpatrując jego psychologiczne i filozoficzne uwarunkowania oraz konsekwencje. Nawiązując do ważnego dla antynatalistów eseju pt. „Ostatni Mesjasz” norweskiego myśliciela Petera W. Zapffego, opisuje rozmaite psychiczne i kulturowe mechanizmy, za pomocą których bronimy się przed rzeczywistością. Są to np. błędy poznawcze działające niczym „różowe okulary”, przez które patrzymy na świat, lekceważąc jego grozę i milczącą obojętność.

Druga połowa książki to przegląd rozmaitych argumentacji antynatalistycznych: od feministycznych, przez etyczne, po ekologiczne. Autor odwołuje się tu do najważniejszych postaci współczesnej myśli antynatalistycznej, przede wszystkim Davida Benatara i Julia Cabrery. Starzyński w przystępny sposób streszcza ich najważniejsze tezy przemawiające za stanowiskiem, że płodzenie dzieci jest niemoralne.

Ponadto w aneksie zamierzamy zawrzeć jeden z wybitnych klasycznych tekstów antynatalistycznych, esej Petera W. Zapffego pt. „Ostatni Mesjasz” w znakomitym przekładzie Andrzeja Konrada Trzeciaka, a także zbiór 56 obszernych cytatów, które na potrzeby tej książki wybrał znawca tematu — Piotr J. Miroń.

Książkę można kupić tutaj: https://antynatalizm.com/antynatalizm/
Lub na Allegro: https://allegro.pl/oferta/antynatalizm-o-niemoralnosci-plodzenia-dzieci-10198588783

Forma wydania

Obdarowując nas zaufaniem, otrzymasz w zamian książkę nie tylko ciekawą i skłaniającą do myślenia, lecz także piękną. Uważamy bowiem, że forma książki jest równie istotna co jej treść. Stawiamy na odważne projekty graficzne i przykładamy dużą wagę do materiałów, dlatego w książce Mikołaja Starzyńskiego zastosowaliśmy wygodną i trwałą oprawę otabind i wysokiej jakości papier Munken Print Cream. Za projekt graficzny odpowiada zaś Michał Dziadkowiec, wyróżniający się grafik młodego pokolenia a także jeden z członków założycieli naszego stowarzyszenia.

Zamów e-booka

Jeśli chcesz otrzymać od nas wersję elektroniczną książki, napisz na kontakt@tnsa.pl albo zrób przelew na kwotę 37 zł, w tytule podając swój adres e-mailowy: 17 1140 2004 0000 3102 7874 3864 (wyślemy Ci książkę po zarejestrowaniu przelewu).

Kupując książkę – ratujesz las

W trosce o przyszłość tych, którzy się narodzą, 5% przychodu ze sprzedaży książki przekazujemy na sprzątanie lasu i sadzenie drzew. Każdą książkę w sposób estetyczny i dyskretny oznaczamy informacją, że jej zakup przyczynił się do oczyszczenia lasu i posadzenia drzewa.

Od Autorytetów

Lepiej by było dla człowieka, gdyby się nigdy nie urodził — mawiali starożytni Grecy. Pasjonująca książka Mikołaja Starzyńskiego dostarcza wykwintnej argumentacji na rzecz tej tezy. Dla nas wprawdzie — czytelników i czytelniczek — jest już za późno, bo klamka zapadła, istniejemy. Pocieszające jest to, że wyłącznie istniejąc, możemy uznać wyższość nie­istnienia. Po lekturze Antynatalizmu nikt nie będzie miał co do tego żadnych wątpliwości. Ważna i świetnie napisana książka.

Tomasz Stawiszyński

Książka Mikołaja Starzyńskiego to dogłębny, rzeczowy — i z racji tej rzeczowości, tego umiarkowania tonu — przejmujący obraz radykalnego i bolesnego buntu przeciw pło­dzeniu albo, jeśli kto woli, powoływaniu ku życiu. Życiu, które zawsze — niezależnie od jego jakości — musi być, nie tylko według zwolenników antynatalizmu, drastycznym dramatem jednostki: przede wszystkim dlatego, że niechybnym horyzontem istnienia, jego przeraźliwą i paradoksalną koroną jest śmierć. Mimo to, jak dowodzi autor, antynatalizm nie jest wcale spazmatycznym nihilizmem, szytym jedynie trwogą. Książki takiej, gromadzącej starannie, warstwa po warstwie — od greckiej starożytności po dzień obecny — argumenty, wyznania i (jednak) lamentacje zwolenników tak gorzkiego, tak skrajnego widzenia losu — dotąd w Polsce nie było.

prof. dr hab. Zbigniew Mikołejko

To książka niezwykła: opowiada o ludziach, którzy uważają, że nie należy płodzić dzieci. Chcą w ten sposób chronić je przed cierpieniem, nieuniknionym, gdyby jednak przyszły na świat. Bardzo kontrowersyjne stanowisko, łatwe do zlekceważenia i uznania za kaprys filozoficzno-egzystencjalny. Tymczasem Mikołaj Starzyński prowadzi nas przez argu­menty antynatalistów z taką precyzją i wrażliwością, że zaczy­namy się nad nimi poważnie zastanawiać. Nie musimy przyznawać im racji, ale na pewno zrozumiemy, dlaczego nie chcą dawać życia nowym bytom. Autor też antynatalis­tów nie ocenia, choć nie ukrywa, że jest ich postawą bardzo zaciekawiony, może nawet zafascynowany. Robi rzecz nie­zwykłą: z wielką empatią daje im głos.

Renata Kim

Przerwa na reklamę! Jeśli doceniacie to, co robimy, możecie wesprzeć nas drobną kwotą na https://buycoffee.to/tnsa Zebrane pieniądze przeznaczamy na wydanie wartościowych i potrzebnych książek. Dziękujemy!

Galeria

Bohater o tysiącu twarzy i Gwiezdne wojny

Około dziesięciu lat temu postanowiłem napisać film dla dzieci – miałem pomysł na stworzenie współczesnej baśni. Moi przyjaciele dookoła mówili: „Co ty robisz? Zwariowałeś. Musisz zrobić coś ważnego. Musisz zrobić coś społecznie istotnego. Musisz stworzyć sztukę przez duże S. Musisz robić to, co my robimy”. Pracowałem wtedy nad projektem o Wietnamie (Czas apokalipsy), ale porzuciłem go – oddałem go mojemu przyjacielowi [Francisowi Coppoli] i powiedziałem: „Ja muszę zrobić ten film dla dzieci”.

 

Nie wiedziałem wówczas, co właściwie robię. Zacząłem pracować, zbierać materiały, pisać – minął rok. Napisałem wiele wersji tego scenariusza, aż natrafiłem na Bohatera o tysiącu twarzy. Dopiero wtedy naprawdę udało mi się skupić. Gdy przeczytałem tę książkę, powiedziałem sobie: „Przecież właśnie to robiłem. To jest to”. Czytałem wcześniej innych autorów — freudystów — a oprócz tego miałem za sobą całkiem sporą dawkę Kaczora Donalda, Sknerusa McKwacza i innych mitycznych bohaterów naszych czasów. Ale Bohater o tysiącu twarzy był pierwszą książką, która zaczęła porządkować to, co dotąd robiłem intuicyjnie. Zobaczyłem wiele paralel i zacząłem fascynować się całym tym procesem, a w konsekwencji sięgnąłem po kilka innych książek — The Flight of the Wild Gander, The Masks of God — i pisałem dalej.

 

Cały ten proces trwał latami. I tak, jak mówię, przez długi czas krążyłem w kółko, próbując wymyślić opowieść; scenariusz rozłaził się we wszystkie strony i w końcu miałem setki stron. To właśnie Bohater o tysiącu twarzy sprawił, że te około 500 stron nagle zmieniło się w jedną historię. Tu jest opowieść. Tu jest koniec. Tu jest punkt ciężkości. Tak to wszystko jest ułożone. To wszystko istnieje od tysięcy lat, jak wskazywał Campbell. I powiedziałem sobie: „To jest to”. Po przeczytaniu kolejnych książek Joego zacząłem rozumieć, jak to zrobić. Wtedy uświadomiłem sobie, jak ogromny był jego wkład w moją pracę. Przeczytałem te książki i pomyślałem: „Oto całe życie badań, lata pracy, skondensowane do kilku tomów, które mogę przeczytać w parę miesięcy – a które pozwalają mi ruszyć naprzód i nadać kierunek mojej twórczości”. To było wielkie osiągnięcie i miało dla mnie ogromne znaczenie. Możliwe, że gdybym na niego nie trafił, wciąż pisałbym Gwiezdne wojny.

 

O niektórych autorach można powiedzieć, że ich dzieła są ważniejsze niż oni sami. Ale w przypadku Joego — choć jego dzieła są wielkie — nie mam najmniejszych wątpliwości, że jego twórczość nie jest większa niż on sam. To naprawdę wspaniały człowiek, który stał się moim Yodą.

 

George Lucas, National Arts Club, 1985.

 

Fragment zaczerpnięty z książki The Hero’s Journey.

Used with permission from the Joseph Campbell Foundation (jcf.org) — za uprzejmą zgodą Joseph Campbell Foundation (jcf.org).