Przedmowa do „Mężczyzn, którzy gwałcą”

W ciągu ostatnich bez mała dziesięciu lat wpływ gwałtu na ofiarę i okoliczności, w jakich do niego dochodzi, były przedmiotem licznych badań. Jednak sama osoba gwałciciela nadal pozostaje zagadką. Jakim jest człowiekiem? Dlaczego gwałci?

Powszechne poglądy na ten temat mają co najmniej trzy źródła: wyobrażenie pisarzy, w tym autorów scenariuszy filmowych, telewizyjnych i treści pornograficznych; odczucia ofiary gwałtu podczas jej lub jego, zwykle krótkiego zetknięcia z gwałcicielem; oraz relacje prasowe na temat garstki wzbudzających sensację i pod wieloma względami nietypowych gwałcicieli. Celem tej książki jest rzucenie nowego światła na samego gwałciciela jako osobę, złożoną i targaną konfliktami ludzką istotę. Jej treść opiera się na doświadczeniu klinicznym dra Nicholasa Grotha i jego ponad dziesięcioletnich obserwacjach, które przeprowadził z ponad 500 przestępcami.

Obecnie dr Groth jest dyrektorem programu dla przestępców seksualnych w Departamencie Więziennictwa stanu Connecticut. Jednak po raz pierwszy spotkałem go, gdy pełnił funkcję naczelnego psychologa w Centrum Diagnozowania i Leczenia Osób Seksualnie Niebezpiecznych w Massachusetts (Massachusetts Center for the Diagnosis and Treatment of Sexually Dangerous Persons). W tym ośrodku pani H. Jean Birnbaum blisko z nim współpracowała jako członkini personelu psychologicznego. Tak jak w przypadku większości podobnych programów, swój czas poświęcali głównie bezpośredniej opiece nad pacjentami. Badania kliniczne prowadzili w czasie wolnym i na własny koszt, bez żadnych dotacji czy wsparcia w postaci grantów. Są one dowodem ich oddania zarówno nauce, jak i dobru człowieka. Gratuluję im obojgu i cieszę się, że dr Groth jest obecnie zaangażowany w uruchomienie programu dla przestępców seksualnych w Connecticut, który nie tylko zapewni im bezpośrednią opiekę kliniczną, ale będzie również obejmował elementy badań klinicznych, szkoleń i edukacji społecznej w celu dalszego poznawania tego aspektu psychopatii seksualnej.

To, co nas wszystkich najbardziej interesuje, to oczywiście znalezienie sposobu na zapobieżenie gwałtom i stworzenie społeczeństwa, w którym nikt nie będzie chciał gwałcić. Jest to szczególnie ważne w Stanach Zjednoczonych, gdzie częstość występowania gwałtów jest znacznie wyższa niż w wielu innych cywilizowanych krajach. Książka ta nie stanowi podręcznika do zapobiegania gwałtom, ale może być niezwykle przydatna we wskazywaniu niektórych mylnych metod zapobiegania gwałtom, które są obecnie propagowane. Na przykład, pogląd, że ograniczenie materiałów o charakterze seksualnym lub legalizacja prostytucji przysłużą się obniżeniu wskaźnika gwałtów, opiera się na błędnym przekonaniu, że gwałciciel jest mężczyzną nadpobudliwym seksualnie i szukającym ujścia dla nagromadzonego napięcia. Wiara w ten mit nie przetrwa lektury niniejszej książki. Jestem przekonany, że w miarę odkrywania przedstawionych tu faktów wielu czytelników stwierdzi, że ich własne poglądy na temat zapobiegania gwałtom zmieniają się i dojrzewają.

Drobiazgowe badanie jakiegokolwiek zjawiska prawie zawsze ujawnia, że jest ono o wiele bardziej złożone, niż pierwotnie zakładano, co było wynikiem niewiedzy. Ma to szczególne odzwierciedlenie w badaniach nad gwałcicielami. Nie wszyscy są identyczni, przeciwnie — nie ma dwóch, którzy byliby tacy sami. Jednak jeden motyw, jak sądzę, łączy lata dzieciństwa i wczesnej młodości wielu, a może większości gwałcicieli: w taki czy inny sposób pozostawali oni outsiderami w swoich społecznościach i kulturze. Niektórzy gwałciciele, jak zostanie to pokazane, sami padli ofiarą wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie, inni natomiast byli wykorzystywani w sposób quasi-seksualny lub z seksem niezwiązany. Nie każdy outsider i nie wszystkie maltretowane dzieci stają się gwałcicielami; ale wielu gwałcicieli dorastało w okolicznościach, które nie zapewniły im cywilizującego wpływu wychowania oraz uznania i akceptacji, które to elementy kształtują życie nie-gwałcicieli.

Nie proszę czytelników o bezkrytyczne przyjęcie tej hipotezy, lecz o to, by mieli ją na uwadze podczas czytania kolejnych rozdziałów. Wskazuje ona, że praca nad prewencją musi rozpocząć się na etapie przedszkola lub wcześniej.

Zapobieganie wyrastaniu dzieci na gwałcicieli jest jednym z ważnych aspektów prewencji. Innym jest uniemożliwienie skazanym gwałcicielom ponownego dokonania gwałtu. Istnieje bardzo mało dowodów na to, że długoterminowe więzienie samo w sobie może osiągnąć ten cel. Czy da się opracować programy leczenia, które zminimalizują występowanie recydywy? Wiele nowych programów terapii, w tym program dra Grotha w zakładzie karnym w Somers w Connecticut (Connecticut Correctional Institution w Somers), oferuje obecnie innowacyjne podejście do osiągnięcia tego celu. Badania dra Grotha i pani Birnbaum na temat tego, kim są gwałciciele, to podstawowa lektura dla każdego, kto w pracy zawodowej ma kontakt z przestępcą lub jego ofiarą.

Edward M. Brecher, Przedmowa [w:] A. Nicholas Groth, we współpracy z H. Jean Birnbaum, Mężczyźni, którzy gwałcą. Psychologia oprawcy, przeł. Amata-Jo Papaj, TNSA, Kraków 2024.

Bohater o tysiącu twarzy i Gwiezdne wojny

Około dziesięciu lat temu postanowiłem napisać film dla dzieci – miałem pomysł na stworzenie współczesnej baśni. Moi przyjaciele dookoła mówili: „Co ty robisz? Zwariowałeś. Musisz zrobić coś ważnego. Musisz zrobić coś społecznie istotnego. Musisz stworzyć sztukę przez duże S. Musisz robić to, co my robimy”. Pracowałem wtedy nad projektem o Wietnamie (Czas apokalipsy), ale porzuciłem go – oddałem go mojemu przyjacielowi [Francisowi Coppoli] i powiedziałem: „Ja muszę zrobić ten film dla dzieci”.

 

Nie wiedziałem wówczas, co właściwie robię. Zacząłem pracować, zbierać materiały, pisać – minął rok. Napisałem wiele wersji tego scenariusza, aż natrafiłem na Bohatera o tysiącu twarzy. Dopiero wtedy naprawdę udało mi się skupić. Gdy przeczytałem tę książkę, powiedziałem sobie: „Przecież właśnie to robiłem. To jest to”. Czytałem wcześniej innych autorów — freudystów — a oprócz tego miałem za sobą całkiem sporą dawkę Kaczora Donalda, Sknerusa McKwacza i innych mitycznych bohaterów naszych czasów. Ale Bohater o tysiącu twarzy był pierwszą książką, która zaczęła porządkować to, co dotąd robiłem intuicyjnie. Zobaczyłem wiele paralel i zacząłem fascynować się całym tym procesem, a w konsekwencji sięgnąłem po kilka innych książek — The Flight of the Wild Gander, The Masks of God — i pisałem dalej.

 

Cały ten proces trwał latami. I tak, jak mówię, przez długi czas krążyłem w kółko, próbując wymyślić opowieść; scenariusz rozłaził się we wszystkie strony i w końcu miałem setki stron. To właśnie Bohater o tysiącu twarzy sprawił, że te około 500 stron nagle zmieniło się w jedną historię. Tu jest opowieść. Tu jest koniec. Tu jest punkt ciężkości. Tak to wszystko jest ułożone. To wszystko istnieje od tysięcy lat, jak wskazywał Campbell. I powiedziałem sobie: „To jest to”. Po przeczytaniu kolejnych książek Joego zacząłem rozumieć, jak to zrobić. Wtedy uświadomiłem sobie, jak ogromny był jego wkład w moją pracę. Przeczytałem te książki i pomyślałem: „Oto całe życie badań, lata pracy, skondensowane do kilku tomów, które mogę przeczytać w parę miesięcy – a które pozwalają mi ruszyć naprzód i nadać kierunek mojej twórczości”. To było wielkie osiągnięcie i miało dla mnie ogromne znaczenie. Możliwe, że gdybym na niego nie trafił, wciąż pisałbym Gwiezdne wojny.

 

O niektórych autorach można powiedzieć, że ich dzieła są ważniejsze niż oni sami. Ale w przypadku Joego — choć jego dzieła są wielkie — nie mam najmniejszych wątpliwości, że jego twórczość nie jest większa niż on sam. To naprawdę wspaniały człowiek, który stał się moim Yodą.

 

George Lucas, National Arts Club, 1985.

 

Fragment zaczerpnięty z książki The Hero’s Journey.

Used with permission from the Joseph Campbell Foundation (jcf.org) — za uprzejmą zgodą Joseph Campbell Foundation (jcf.org).