
„Bohater o tysiącu twarzy” i „Gwiezdne wojny”
Zacząłem pracować, zbierać materiały, pisać – minął rok. Napisałem wiele wersji tego scenariusza, aż natrafiłem na „Bohatera o tysiącu twarzy”. Dopiero wtedy naprawdę udało mi się skupić. Gdy przeczytałem tę książkę, powiedziałem sobie: „Przecież właśnie to robiłem. To jest to”. Czytałem wcześniej innych autorów (…) ale „Bohater o tysiącu twarzy” był pierwszą książką, która zaczęła porządkować to, co dotąd robiłem intuicyjnie.








