Tragedia egzystencji. Niewygodne odpowiedzi na wielkie pytania — David Benatar

60,00 

Wybierz format:

 

Logiczny wywód Davida Benatara, w którym przedstawia ludzkie życie jako tragiczną pułapkę. Sens, którego szukamy, jest nam w większości niedostępny. Doświadczamy więcej bólu i cierpienia, niż potrafimy przed sobą przyznać. Śmierć nas od nich wybawia, ale sama w sobie stanowi tragedię. Nie ma zbawienia, a nieśmiertelność jest ułudą. Bezsens życia i nieuchronność śmierci – to dwie szczęki egzystencjalnego imadła.

Pobierz fragment: PDF

 

Książka dostępna również w:

Informacje dodatkowe

Autor

David Benatar

Przekład

Patryk Gołębiowski

Redakcja

Wojciech Czusz

Projekt graficzny

Aleksandra Pajączkowska, Michał Dziadkowiec

Wydanie

I

Miejsce wydania

Kraków

Rok wydania

2024

Format

130 mm / 200 mm

Liczba stron

250

Oprawa

miękka z obwolutą

Papier

250g Iceblink Kremowy Płótno, 80g Munken Creamy vol. 1.5

Kroje pisma

Georgia Pro, ToY

Drukarnia

BookPress.eu

ISBN

978-83-969889-7-3

e-ISBN

978-83-969889-8-0

Tragedia egzystencji. Niewygodne odpowiedzi na wielkie pytania — David Benatar

60,00 

Wybierz format:

 

Logiczny wywód Davida Benatara, w którym przedstawia ludzkie życie jako tragiczną pułapkę. Sens, którego szukamy, jest nam w większości niedostępny. Doświadczamy więcej bólu i cierpienia, niż potrafimy przed sobą przyznać. Śmierć nas od nich wybawia, ale sama w sobie stanowi tragedię. Nie ma zbawienia, a nieśmiertelność jest ułudą. Bezsens życia i nieuchronność śmierci – to dwie szczęki egzystencjalnego imadła.

Pobierz fragment: PDF

 

Książka dostępna również w:

David Benatar

Emerytowany profesor filozofii, dyrektor Centrum Bioetyki Uniwersytetu Kapsztadzkiego, a także członek zespołu redakcyjnego „Journal of Controversial Ideas”. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących filozofii moralności, filozofii społecznej oraz etyki stosowanej. Światową rozpoznawalność zyskał dzięki książce „Najlepiej — nie urodzić się”, wydanej pierwotnie przez Oxford University Press. Jego prace charakteryzują się wysokim stopniem uporządkowania, klarownością i ścisłością logiczną wywodu. Ceni sobie prywatność, nigdy nie upublicznił swojego wizerunku.

 

Czy nasze życie ma sens, czy go nie ma? Czy nieunikniona śmierć jest czymś złym? Czy nieśmiertelność byłaby lepsza? A może lepiej byłoby — biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności — przyśpieszyć śmierć i popełnić samobójstwo? Wiele osób zadaje sobie te pytania — a niektórzy są przez nie wręcz nękani. Co zaskakujące, filozofowie analityczni powiedzieli stosunkowo niewiele na temat sensu życia. Kiedy zajmowali się „wielkimi pytaniami”, mieli tendencję — niczym pisarze popularni — do udzielania pocieszających, optymistycznych odpowiedzi. Tragedia egzystencji zachęca czytelnika do jasnego i nieskrępowanego spojrzenia na ludzką kondycję.

David Benatar w swojej książce prezentuje konkretny i nieoderwany od rzeczywistości pesymizm w odniesieniu do centralnych zagadnień ludzkiej egzystencji. Twierdzi, że choć nasze życie może mieć jakiś sens, to i tak ostatecznie jesteśmy mało istotnymi bytami, które dodatkowo są tym faktem przerażone. Uważa ponadto, że jakość ludzkiego życia — choć dla niektórych mniej zła niż dla innych — nawet w najlepszych przypadkach pozostawia wiele do życzenia. Co gorsza, śmierć na ogół wcale nie jest rozwiązaniem — w rzeczywistości raczej zaostrza niż łagodzi kosmiczny bezsens naszej egzystencji. Choć może uwolnić nas od cierpienia, wiąże się z kolejnym kosztem – unicestwieniem. Niesie to za sobą wielowątkowe implikacje, które rzutują na to, w jaki sposób powinniśmy podchodzić do wielu spraw, w tym do nieśmiertelności i samobójstwa. Przyczynia się także do naszego wyobrażenia głębszego sensu ludzkiego życia. W ostatecznym rozrachunku to przemyślane, prowokacyjne i dogłębnie szczere podejście do wielkich życiowych pytań zainteresuje każdego, kto zastanawia się, dlaczego tu jesteśmy i jak powinniśmy żyć.

 

Ludzie nie lubią otrzymywać złych wieści, przynajmniej nie na swój temat lub na temat osób, z którymi są uczuciowo związani. W rzeczy samej, zaprzeczanie jest powszechną i dobrze znaną reakcją na złe wieści. (…) Choć optymiści mają odpowiedzi na wielkie pytania egzystencjalne, nie są to odpowiedzi właściwie, a przynajmniej tego będę dowodził. Ich odpowiedziom daje się wiarę — kiedy w ogóle ma to miejsce — ponieważ ludzie są rozpaczliwie tejże wiary złaknieni, a nie ze względu na moc świadczących za nimi argumentów.

Tak jak nie wchodzi się do kościołów, żeby ogłaszać, że wierni się mylą, tak nie krąży się po domach, żeby dzielić się z mieszkańcami złą nowiną. Nie zatrzymuje się ciężarnych kobiet na ulicy, żeby strofować je i ich partnerów za stworzenie nowego życia. Nie mówi się dzieciom, że czeka je śmierć i że mama i tata winni byli nie sprowadzać ich na świat. Niemniej napisanie książki mieści się w granicach tego, co jest do przyjęcia.

— fragmenty

 

Polecają:

Książka jest solidnie uargumentowana i nadzwyczaj dobrze napisana. Uderzyło mnie poczucie, że to filozofia najwyższej jakości, jaką kiedykolwiek czytałem: krótkie, jasne zdania, bez choćby jednego zmarnowanego lub źle umieszczonego słowa. Nawet ktoś o pogodniejszych poglądach od Benatara, kto pomimo tego skłonny jest potraktować jego argumenty poważnie, może ostatecznie zgodzić się z większością z nich. Nie postrzegam ludzkiego położenia tak pesymistycznie, jak David Benatar; ale odkryłem, że nie zgadzam się z nim w mniejszym stopniu, niż się spodziewałem — na przykład z jego wrażliwym i dociekliwym omówieniem samobójstwa.

David DeGrazia, George Washington University

Warto przeczytać Tragedię egzystencji ze względu na zawarte w niej wnikliwe omówienie praktycznych implikacji przyjęcia szerokiego pesymistycznego przekonania, że ​​każde życie jest złe, gdy ocenia się je według dowolnej istotnej miary.

David Matheson, Carleton University, „The Philosophical Quarterly”

Analizy Benatara są równie pięknie opracowane i napisane, jak i naukowe i przemyślane. Tragedia egzystencji to wspaniałe dzieło filozofii, zawierające również ważne spostrzeżenia dla wielu nauk społecznych i przyrodniczych, w tym psychologii, socjologii, biologii, a także medycyny i prawa. Polecę tę książkę nie tylko moim kolegom i studentom studiów licencjackich i magisterskich, ale także mojej rodzinie i przyjaciołom. „Tragedia egzystencji” to oszałamiające osiągnięcie głęboko empatycznego człowieka.

Todd Shackelford, kierownik Wydziału Psychologii, Oakland University

 

Seria wydawnicza XYZ

„Tragedia egzystencji” ukazała się w serii wydawniczej XYZ, poświęconej ważnym sprawom etycznym i egzystencjalnym.

 

Czytaj na stronie:

Zgłębianie tragizmu jest fascynujące — wywiad z Davidem Benatarem

Wprowadzenie do „Tragedii egzystencji”

Dlaczego złego jest więcej niż dobrego

 

Bohater o tysiącu twarzy i Gwiezdne wojny

Około dziesięciu lat temu postanowiłem napisać film dla dzieci – miałem pomysł na stworzenie współczesnej baśni. Moi przyjaciele dookoła mówili: „Co ty robisz? Zwariowałeś. Musisz zrobić coś ważnego. Musisz zrobić coś społecznie istotnego. Musisz stworzyć sztukę przez duże S. Musisz robić to, co my robimy”. Pracowałem wtedy nad projektem o Wietnamie (Czas apokalipsy), ale porzuciłem go – oddałem go mojemu przyjacielowi [Francisowi Coppoli] i powiedziałem: „Ja muszę zrobić ten film dla dzieci”.

 

Nie wiedziałem wówczas, co właściwie robię. Zacząłem pracować, zbierać materiały, pisać – minął rok. Napisałem wiele wersji tego scenariusza, aż natrafiłem na Bohatera o tysiącu twarzy. Dopiero wtedy naprawdę udało mi się skupić. Gdy przeczytałem tę książkę, powiedziałem sobie: „Przecież właśnie to robiłem. To jest to”. Czytałem wcześniej innych autorów — freudystów — a oprócz tego miałem za sobą całkiem sporą dawkę Kaczora Donalda, Sknerusa McKwacza i innych mitycznych bohaterów naszych czasów. Ale Bohater o tysiącu twarzy był pierwszą książką, która zaczęła porządkować to, co dotąd robiłem intuicyjnie. Zobaczyłem wiele paralel i zacząłem fascynować się całym tym procesem, a w konsekwencji sięgnąłem po kilka innych książek — The Flight of the Wild Gander, The Masks of God — i pisałem dalej.

 

Cały ten proces trwał latami. I tak, jak mówię, przez długi czas krążyłem w kółko, próbując wymyślić opowieść; scenariusz rozłaził się we wszystkie strony i w końcu miałem setki stron. To właśnie Bohater o tysiącu twarzy sprawił, że te około 500 stron nagle zmieniło się w jedną historię. Tu jest opowieść. Tu jest koniec. Tu jest punkt ciężkości. Tak to wszystko jest ułożone. To wszystko istnieje od tysięcy lat, jak wskazywał Campbell. I powiedziałem sobie: „To jest to”. Po przeczytaniu kolejnych książek Joego zacząłem rozumieć, jak to zrobić. Wtedy uświadomiłem sobie, jak ogromny był jego wkład w moją pracę. Przeczytałem te książki i pomyślałem: „Oto całe życie badań, lata pracy, skondensowane do kilku tomów, które mogę przeczytać w parę miesięcy – a które pozwalają mi ruszyć naprzód i nadać kierunek mojej twórczości”. To było wielkie osiągnięcie i miało dla mnie ogromne znaczenie. Możliwe, że gdybym na niego nie trafił, wciąż pisałbym Gwiezdne wojny.

 

O niektórych autorach można powiedzieć, że ich dzieła są ważniejsze niż oni sami. Ale w przypadku Joego — choć jego dzieła są wielkie — nie mam najmniejszych wątpliwości, że jego twórczość nie jest większa niż on sam. To naprawdę wspaniały człowiek, który stał się moim Yodą.

 

George Lucas, National Arts Club, 1985.

 

Fragment zaczerpnięty z książki The Hero’s Journey.

Used with permission from the Joseph Campbell Foundation (jcf.org) — za uprzejmą zgodą Joseph Campbell Foundation (jcf.org).